Mniya mogą mówić o białych jako wa szi czu, czyli blada twarz. Samo słowo nie musi być obelgą, ale ton decyduje o znaczeniu. Starszy człowiek może wypowiedzieć je chłodno, młody z gniewem, a handlarz obojętnie.
Relacje z białymi nie powinny być jednowymiarowe. Jedni Mniya pamiętają krzywdy, odebrane ziemie i oszustwa. Inni wiedzą, że handel, broń, lekarstwa albo informacje czasem ratują życie. To daje dobre konflikty RP między dumą a potrzebą, tradycją a przetrwaniem, gniewem a rozsądkiem.
- Nie każdy biały musi być wrogiem, ale zaufanie nie powinno przychodzić łatwo.
- Nie każdy członek plemienia musi nienawidzić świata zewnętrznego, ale powinien rozumieć cenę kontaktu z nim.
- Spory w plemieniu są mile widziane, jeśli prowadzą do scen, rozmów i konsekwencji, a nie do chaosu poza postacią.